Podróż do Chin może być prawdziwą przygodą. Nie tylko ze względu na długą historię i bogatą tradycję tego kraju, ale również ze względu na tutejsze potrawy. Możecie odkryć wiele różnych owoców i warzyw, których nigdy wcześniej nie widzieliście na oczy. Jednym z takich odkryć jest Yángméi (杨梅) – chińska jagoda.
Yangmei - nie w pełni dojrzałe Mieszkacie w górzystym regionie. Pomiędzy szczytami ukrytych jest wiele małych wiosek. Gdzie nie spojrzycie – sady owocowe. Będąc osobami aktywnymi chodzicie w góry kilka razy w tygodniu. Rolnicy z okolicznych wiosek już was znają. Czasami kiedy przechodzicie, ludzie wołają was nawet po imieniu. Z tego właśnie powodu, nie jesteście zaskoczeni, kiedy na środku górskiego szlaku ktoś nagle do was woła:
„Laoshi (Chiński zwrot grzecznościowy odnoszący się do nauczyciela) czy zna Pani yangmei? – Nie, nie znam. – Proszę tu podejść. To moje drzewo. Proszę jeść do woli. Są bardzo smaczne”.
Ciężko odpowiedzieć ‘nie’ na propozycję „proszę jeść do woli”. Podchodzicie, żeby się bliżej przyjrzeć (i oczywiście skosztować) tajemniczym owocom . Smakują wam, więc zjadacie ich całkiem sporo. Dziękujecie rolnikowi i kontynuujecie wspinaczkę. Jakichś 500 m dalej znowu słyszycie „Laoshi, czy zna Pani Yangmei?” Ponieważ wasz chiński nie jest na tyle zaawansowany, żeby umieć grzecznie odmówić kolejnej propozycji, nie pozostaje wam nic innego, jak skosztować ich znowu (nie chcecie urazić rolnika). Zanim wreszcie udaje wam się dotrzeć do miasta, będąc zatrzymywanym po drodze kilka razy, kończycie wycieczkę zjadłszy ponad pól kilo owoców… Były smaczne, ale chyba nie będziecie mogli nawet patrzeć na te jagody przez najbliższy rok…
„Laoshi (Chiński zwrot grzecznościowy odnoszący się do nauczyciela) czy zna Pani yangmei? – Nie, nie znam. – Proszę tu podejść. To moje drzewo. Proszę jeść do woli. Są bardzo smaczne”.
Ciężko odpowiedzieć ‘nie’ na propozycję „proszę jeść do woli”. Podchodzicie, żeby się bliżej przyjrzeć (i oczywiście skosztować) tajemniczym owocom . Smakują wam, więc zjadacie ich całkiem sporo. Dziękujecie rolnikowi i kontynuujecie wspinaczkę. Jakichś 500 m dalej znowu słyszycie „Laoshi, czy zna Pani Yangmei?” Ponieważ wasz chiński nie jest na tyle zaawansowany, żeby umieć grzecznie odmówić kolejnej propozycji, nie pozostaje wam nic innego, jak skosztować ich znowu (nie chcecie urazić rolnika). Zanim wreszcie udaje wam się dotrzeć do miasta, będąc zatrzymywanym po drodze kilka razy, kończycie wycieczkę zjadłszy ponad pól kilo owoców… Były smaczne, ale chyba nie będziecie mogli nawet patrzeć na te jagody przez najbliższy rok…
Yangmei - niedojrzałe Po przygodzie nadchodzi czas na lekturę. Czym są yangmei?
Yángméi (杨梅) – to chińska nazwa dla Myrica rubra (drzewo rosnące w klimacie subtropikalnym). Po polsku rośliny z rodzaju Myrica nazywa się woskownicą, niemniej ten konkretny gatunek nie posiada polskiej nazwy (po angielsku najczęściej nazywany jest red bayberry, waxberry lub yumberry). Rośnie głównie w południowo-wschodniej Azji. To niewielkie, wiecznie zielone drzewo dorastające do 5-10m. Posiada okrągłe, bordowe (lub ciemnoczerwone) owoce, porównywalne wielkością do truskawki. W środku znajduje się pojedyncze nasionko.
Jak smakują yangmei? Wg mnie w smaku przypominają jeżyny. Są jednak nieco bardziej kwaśne. Czy są smaczne? Owszem, ale nie stanowią nic nadzwyczajnego. Jadałam w życiu lepsze rzeczy. Zawsze jednak warto zdobywać nowe doświadczenia i próbować nowych smaków. Spróbujcie sami! Są tanie (zwykle 10-20 juanów/kg).
Smacznego!
Yángméi (杨梅) – to chińska nazwa dla Myrica rubra (drzewo rosnące w klimacie subtropikalnym). Po polsku rośliny z rodzaju Myrica nazywa się woskownicą, niemniej ten konkretny gatunek nie posiada polskiej nazwy (po angielsku najczęściej nazywany jest red bayberry, waxberry lub yumberry). Rośnie głównie w południowo-wschodniej Azji. To niewielkie, wiecznie zielone drzewo dorastające do 5-10m. Posiada okrągłe, bordowe (lub ciemnoczerwone) owoce, porównywalne wielkością do truskawki. W środku znajduje się pojedyncze nasionko.
Jak smakują yangmei? Wg mnie w smaku przypominają jeżyny. Są jednak nieco bardziej kwaśne. Czy są smaczne? Owszem, ale nie stanowią nic nadzwyczajnego. Jadałam w życiu lepsze rzeczy. Zawsze jednak warto zdobywać nowe doświadczenia i próbować nowych smaków. Spróbujcie sami! Są tanie (zwykle 10-20 juanów/kg).
Smacznego!

RSS Feed